Michał.
niedziela, 10 stycznia 2010
środa, 30 grudnia 2009
Ciepłe poranki.
Nadeszła pora napisania pierwszego w tym roku postu z Niepodległej Republiki Brzezin. Tak dawno tu nie gościłem, że byłoby wielką nieprzyzwoitością nie robiąc tego.
Siedząc przed laptopem i pisząc tych kilka słów wyglądam od czasu do czasu przez okno ( bo nie wiem o czym powinienem napisać by było przyzwoicie, by moja teraźniejszość się nie obrażała, a przeszłość nie protestowała).Za oknem niezmienny od lat obraz śpiącego miejsca, do którego powracają jedynie z powinności uciekinierzy w swych wspomnieniach. Zupełna sprzeczność ze zmieniającym się światem.
I ja w tym domu mym –niedomu. Przy biurku, z kotem w pokoju.
Cieszę się powietrzem, dawną atmosferą oraz tymi ciepłymi porankami za którymi tak bardzo tęsknię. Jak wspaniale obudzić się o świcie! Jak wspaniale wyjść spod kołdry bez obawy zmarznięcia! Jak wspaniale pomyśleć o tym wszystkim już wieczorem!
Chwilowy powrót do dawnego życia. Do starych przyzwyczajeń. Do ludzi z którymi wszystko było możliwe.
Do miejsca, gdzie problemy przybierają inne kształty, mające z pozoru błahe znaczenia.
Gdzie możliwość swobodnego przemieszczania decyduje o istnieniu.
Ile czasu można spędzić nad wyszukaniem rozwiązania do nieistotnego problemu? Ile trzeba spędzić godzin na bezcelowym myśleniu? Czy jeszcze warto?
Przecież to przeszłość.
Kusić mnie będą tylko ciepłe poranki.
Szczęśliwego Nowego Roku,
Michał.
Siedząc przed laptopem i pisząc tych kilka słów wyglądam od czasu do czasu przez okno ( bo nie wiem o czym powinienem napisać by było przyzwoicie, by moja teraźniejszość się nie obrażała, a przeszłość nie protestowała).Za oknem niezmienny od lat obraz śpiącego miejsca, do którego powracają jedynie z powinności uciekinierzy w swych wspomnieniach. Zupełna sprzeczność ze zmieniającym się światem.
I ja w tym domu mym –niedomu. Przy biurku, z kotem w pokoju.
Cieszę się powietrzem, dawną atmosferą oraz tymi ciepłymi porankami za którymi tak bardzo tęsknię. Jak wspaniale obudzić się o świcie! Jak wspaniale wyjść spod kołdry bez obawy zmarznięcia! Jak wspaniale pomyśleć o tym wszystkim już wieczorem!
Chwilowy powrót do dawnego życia. Do starych przyzwyczajeń. Do ludzi z którymi wszystko było możliwe.
Do miejsca, gdzie problemy przybierają inne kształty, mające z pozoru błahe znaczenia.
Gdzie możliwość swobodnego przemieszczania decyduje o istnieniu.
Ile czasu można spędzić nad wyszukaniem rozwiązania do nieistotnego problemu? Ile trzeba spędzić godzin na bezcelowym myśleniu? Czy jeszcze warto?
Przecież to przeszłość.
Kusić mnie będą tylko ciepłe poranki.
Szczęśliwego Nowego Roku,
Michał.
niedziela, 1 listopada 2009
Idzie.
Powoli wszystko wychodzi na prostą.
Kursy zaliczone, niezbędne do przeżycia Klausury również.
Kursy zaliczone, niezbędne do przeżycia Klausury również.
Zmarnowanie tej szansy byłoby zatem czystym kretynizmem. Więc : do boju! A w wolnych chwilach (w końcu!) książka, gorąca herbata oraz realizacja pomysłów (tych bardziej przyziemnych) małego architekta!
Pozdrawiam,
Pozdrawiam,
Michał.
środa, 21 października 2009
Godzina zapomnienia.
Zanim coś zdarzy się?
- Nie żal się więcej. Bądź jaki tylko chcesz!
Godzina zapomnienia. Godzina przypomnienia. Jak wspaniale!
jestem,
Michał.
niedziela, 11 października 2009
30.10
Nie spodziewałem się że okres intensywnego dojrzewania umysłowego może być tak skomplikowany. Cóż począć ? Niesamowity mętlik w głowie. Czasami wydaje mi się że jestem nienormalny. Myśli racjonale wychodzą sobie coraz częściej na papierosa...
...a ja coraz częściej leżę, coraz mniej myślę. Przez ostatni rok całkowicie zamknąłem się w skorupie melancholii i apatii.
Marzenia przestają się liczyć, stają się tak nieistotne jak czerwieniejące liście na mojej winorośli...
Chciałbym jeszcze kiedyś poczuć mój utracony świat, w którym nic nie było poukładane, ale wszystko miało dane znaczenie i przyszły cel. Chciałbym jeszcze poczuć ten stan, który odmienia katorżników, który nie pozwala na unicestwienie.
Michał.
...a ja coraz częściej leżę, coraz mniej myślę. Przez ostatni rok całkowicie zamknąłem się w skorupie melancholii i apatii.
Marzenia przestają się liczyć, stają się tak nieistotne jak czerwieniejące liście na mojej winorośli...
Chciałbym jeszcze kiedyś poczuć mój utracony świat, w którym nic nie było poukładane, ale wszystko miało dane znaczenie i przyszły cel. Chciałbym jeszcze poczuć ten stan, który odmienia katorżników, który nie pozwala na unicestwienie.
Dotychczasowość przemija.
Michał.
piątek, 9 października 2009
wtorek, 29 września 2009
3.48
Niebawem wszystko może się skończyć...
...albo rozpocząć na nowo.
Najgorszy powrót ze spuszczoną głową...dlatego nie wracam.Wyruszam dalej.
Może gdzieś znajdę taki świat ,w którym się przebudzę.
noc albo oczekiwanie na śniadanie (3.48)
Subskrybuj:
Posty (Atom)