środa, 16 kwietnia 2008

Dziękczynienie III ..

Wielkie ci dzięki, rzeko rzeczona,
za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, morski grzebieniu,
za twoje piosenki...

....za trwanie przy ścianie,za trwanie za ścianą,za obecność.

wtorek, 15 kwietnia 2008

Dziękczynienie III .

Wielkie ci dzięki, bystry potoku,
za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, z gór kaskaderko,
za twoje piosenki
Wielkie ci dzięki, polna pasterko,
za twoje piosenki...

...za pierwszy kontakt i słowa "czuję pozytywną energię"


poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Dziękczynienie III

Wielkie ci dzięki, szczytne źródełko, za twoje piosenki...

...za pierwsze nadzieje,
miły głos.


sobota, 29 marca 2008

Poranne wiadomości.

Leżąc i nie myśląc o dniu jutrzejszym,przyszłych sprawach można na prawdę się uspokoić po ciężkim,męczącym dniu.
Wyczekiwać momentu snu,następnie nieśmiało otworzyć oczy by się upewnić.Bezpieczeństwo ponad wszystko,dekonspiracja byłaby zabójcza.Coraz odważniej widzieć i podziwiać.Delektować się jesienią,kolorami kasztanu oraz tych liści,które ostatkiem bronią się przed pożegnaniem z domem.Lekkość,łagodność.Czasami słychać śmiech,mniej lub bardziej prawdziwszy,ruchy,mniej lub bardziej energiczne,słowa mniej lub bardziej szczere.

I właśnie wtedy następuje zmasowany atak.Nieistotne czy jest to szesnastowieczna katedra drezdeńska czy jakaś szopa,w której trzymana jest słoma na podściółkę dla koni.Wyprawa wzdłuż koryta rzeki do budynku (starego młyna?wybaczcie,już nie pamiętam...) pilnowanego przez zgraję czworonożnych opryszków,którzy interesują się wszystkim nowym...parasol.Piaski,rozmowa z jeźdźcami,powrót.Nie mam żadnej notatki,żadnego zdjęcia.

Powoli piękno chwili przemija.Nadchodzi czas powrotu do rzeczywistości.Ostatnie momenty spędzone na powstrzymywaniu się od powagi.Już początek oznaczał odejście,koniec to jest tylko czysta formalność,która musi być spełniona by wszystko się dobrze komponowało.

Wchód słońca jest najpiękniejszy nad wodą.Mgła,przystań,dogasające światła które widać tylko w nocy,powolne przebudzenie istot wodnych,poranna toaleta traw,by się orzeźwić,by godnie istnieć w nowych dniu.Po prawej stronie kolory po lewej zagubienie,a ja nie rozumiałem ani jednego ani drugiego.Wolałem obserwować całe zjawisko które trwało około godziny.Cała ceremonia-kunszt popisu barw.

Tak,koniec był czystą formalnością,ale go znienawidziłem.Wolałbym się znaleźć na bagnach sandomierskich.
Wszystko to już było,a ja leżałem obok wielu,myśląc o hybrydowych dzieciach.Ciekawe jak one wyglądają.

Poranne wiadomości.

Trzymam te wszystkie zdarzenia w tekturowym pudełku po butach.Czasami wyciągam jedno albo drugie,jak papuga na loterii.

Jeżeli kiedykolwiek będzie mi dane rozmawiać z gwiezdnymi postaciami ,chciałbym je przytulić,poczuć ten niezwykły zapach,to ciepło,które przemienia się w chód,przeprosić za to że nie rozumiałem ich tańca życia.

Nie proszę o nic,bo wiem,że mi to nienależne.

Michał.

czwartek, 20 marca 2008

Pierwszy wiosenny śnieg.

Pierwszy wiosenny śnieg,podobnie jak ostatni zimowy deszcz czy ciąg dalszy destrukcyjnego człowieczego działania.A tu już święta prawie.Czyżby kolejne Boże Narodzenie?Nie,Wielkanoc,aaa.

Nie pamiętam,które moje lico odpowiedziało(a bo wbrew mniemaniu pewnych ludzi posiadam ich sztuk 3,słonie: trzy).Bez wątpienia mazurki jajka nadchodzą.

Niedawno postanowiłem,że w czerwcu oddam się kapitalistycznej idei,by w lipcu na 10 dni udać się do na wschód,do naszego Lwowa.Niech sobie zabiorą Stettin,Landsberg,Gruenberg,Waldenburg czy Breslau nasze wspaniałe miejsca.Sama wartość Lwowa jest większa niż wymienionych miast razem wziętych,nie wspominając o Truskawcu ,Stanisławowie czy Kamieńcu Podlaskim.Do odwiedzenia pozostanie Kościół Wniebowzięcia św.Krzyża i Bartłomieja w Drohobyczu.

Ciągnie mnie na wschód,ale coraz bliżej jestem zachodowi.

pozdrawiam,

Michał.

poniedziałek, 10 marca 2008

Nocny powrót do korzeni.

Czasami się coś takiego wydarzy,że człowiek nie jest (nawet jeżeli to przeżyje) w stanie uwierzyć .

Dwie karimaty bundeswehry (22 mm) ,poduszka z "arafatki" świeca na warcie,kurtka by nie spaść poniżej 36,7 bądź wzrosnąć powyżej 37 stopni Celsjusza.Specyficzne zapachy oraz uczucie jakiegoś nieokreślonego braku.Nawet nie było zimno,powietrze spokojne,jednak powiedziałem sobie,że to nie to.Inaczej z czerwono-czarnym mym Campusem i trzema suwakami gdzieś pod Łysicą (612 n.p.m. 180 km. od NRB ) czy Małą Rawką (1272 m n.p.m. 410 km. od NRB ).

W maju bądź czerwcu odwiedzę Leśnych Ludzi.Przywiozę im garść ziemi z okolicznych lasów sosnowych oraz dostarczę obiecany śpiewnik.Mam nadzieję,że zrobię im niespodziankę,którą bez słów przyjmą.Zawsze z druhem raźniej,zwłaszcza ze swoim.W Ustrzykach czeka już miejsce.

Nie mogę się pozbyć z głowy tej Nirvany "something in the way".Jestem od niej uzależniony,psychicznie przywiązany.Wiem,że potrzebuję jakiegoś leku na to,może uwielbienie czegoś innego? :)

I tak oto spędziłem sobotnio-niedzielną noc pod poziomem ziemi.Nocny powrót do korzeni.

Michał.


piątek, 29 lutego 2008

29 lutego

Zawsze chciałem się urodzić 29 lutego i obchodzić swoje urodziny raz na 4 lata,tym samym dorastając nie za prędko a i starzejąc się mądrze.Miałbym przynajmniej co powiedzieć ludziom stwierdzającym,że zachowuje się dziecinnie bądź niepoważnie.Swoją drogą bardzo często niezrozumiałe bądź niewygodne rzeczy są marginalizowane,bądź patrzy się poprzez pryzmat śmieszności i zdziecinnienia.

Tak jest sobie prościej tłumaczyć.

Jak powszechnie wiadomo nie można cofnąć czasu ani go przeskoczyć.Należy się nauczyć nim rozkoszować oraz czerpać z życia (w miarę możliwości) co się da.Najważniejsza jest teraz i jutro.Smutek wielu kompanów (taki niewidzialny wprost) odczułem.W zasadzie nic materialnego on nie daje,ale niekiedy wpływa na naszą psychikę pozytywnie.Grono malkontentów zaprzeczy,ale tak jest.Mimo upływu czasu wciąż ta cząstka istnieje w nas i nie pozwala o sobie zapomnieć.Jest to właśnie czynnik różnicujący od maszyn.

Zawsze zrobić jest trudniej niż powiedzieć czy zamierzyć i ile świat będzie istniał to stwierdzenie będzie aktualne.Ja-ekspert z "Naj".

Fajnie jest się zmęczyć i runąć na łóżko by odpocząć :-)
Fajnie jest się obudzić :)

pozdrawiam,

Michał.

PS:Zdecydowanie lepiej mi się pisze w nocy.