niedziela, 11 października 2009

30.10

Nie spodziewałem się że okres intensywnego dojrzewania umysłowego może być tak skomplikowany. Cóż począć ? Niesamowity mętlik w głowie. Czasami wydaje mi się że jestem nienormalny. Myśli racjonale wychodzą sobie coraz częściej na papierosa...

...a ja coraz częściej leżę, coraz mniej myślę. Przez ostatni rok całkowicie zamknąłem się w skorupie melancholii i apatii.
Marzenia przestają się liczyć, stają się tak nieistotne jak czerwieniejące liście na mojej winorośli...

Chciałbym jeszcze kiedyś poczuć mój utracony świat, w którym nic nie było poukładane, ale wszystko miało dane znaczenie i przyszły cel. Chciałbym jeszcze poczuć ten stan, który odmienia katorżników, który nie pozwala na unicestwienie.

Dotychczasowość przemija.

Michał.


piątek, 9 października 2009

O krok.

O krok...



Dancing in the moonlight.

wtorek, 29 września 2009

3.48

Niebawem wszystko może się skończyć...
...albo rozpocząć na nowo.


Najgorszy powrót ze spuszczoną głową...dlatego nie wracam.Wyruszam dalej.
Może gdzieś znajdę taki świat ,w którym się przebudzę.



noc albo oczekiwanie na śniadanie (3.48)

środa, 5 sierpnia 2009

Ff


Tylko małe dziewczynki wiedzą jak się lata.
Tylko mali chłopcy potrafią się bawić samochodami.

Fforst.

PS: Piersze malowanie mam za sobą!


środa, 15 lipca 2009

15.

See you soon...

środa, 17 czerwca 2009

jaka epoka?


Nieliczne chwile spokoju przeplatające się z innymi mniej czy bardziej złudnymi...Ostatnie oderwanie to listopadowe zaśnięcie pod obrazem świata do którego mogłem jeszcze niedawno zajrzeć,w którym jesienna atmosfera niewykluczała obecności wiosennych badaczy lecęcych nad bezkresnymi połaciami lodu...Te wszystkie dążenia do możliwości-niemożliwości oraz wizja przyszłości jako długiej,niezanej drogi prowadzącej do rozstajów.
Przewidywalność z której zawsze sobie kpił Czarny Demon,przewidywalność o której marzą maklerzy,przewidywalność,której się nie spodziewa (...) ,a uderza niczym wielki szkwał....
Lipiec,sierpień,10,11,12 to takie proste...czarne niebo już nad nami.

I nagle jest się w takim miejscu ,gdzie istnieją tylko nieliczne powinności które trzeba uznać za przyszłość.Nieliczne powinności,które dzięki swej ograniczoności są z góry skazane na lekceważenie...gdzież ta różnorodność,w której poznawanie nie granicza się do kilku smaków?!
Gdzie ten smutek staranny?Gdzie to szaleństwo nienaganne?!Gdzie te ucieczki ciche?Gdzież te wyprawy wielkie?!Gdzież ta Gloria na szczytach???!!!

Jałowość umysłowa połączona z biernością działania jest niewypowiedzianym powolnym unicestwianiem 20 lat.
Smutne sto lat!

Michał.


poniedziałek, 18 maja 2009

Kżu

Czasami pory dnia nie mają różnicy,czasami obowiązki nie są czymś co trzeba brać pod uwagę,tu i w najbliższej ,ograniczającej się do jutra przyszłości.Czasami dwóch młodych (zaledwie 13-15 letnich) chłopaków może  zainspirować do czegoś innego niż tylko przeskakiwaniu  od treści do treści.
Każdy powód jest dobry do ucieczki od rzeczywistości,ucieczki,której tak wszyscy pragną.

My również się tym trudnimy,oczekujemy jakiegoś wybawienia od codzienności nauki oraz narzuconych powinności.Co ciekawe znajdujemy się w takim świecie,gdzie pora śniadania może być kolacją,bądź (co bardziej powszedniejsze) nieocknięciem z fazy przejściowej pomiędzy dniem a nocą.

Godziny spędzone przy wspólnym piciu herbaty przerywane zdawkową wymianą myśl.Myśli mniej lub bardziej istotnych,odwołujących się pośrednio i bezpośrednio do naszej nowej fascynacji.I jedno pytanie: czy wyjdzie? Oby.Wyżyna Podolska i Pełtew czeka.

pozdrawiam,

Michał.