środa, 5 sierpnia 2009

Ff


Tylko małe dziewczynki wiedzą jak się lata.
Tylko mali chłopcy potrafią się bawić samochodami.

Fforst.

PS: Piersze malowanie mam za sobą!


środa, 15 lipca 2009

15.

See you soon...

środa, 17 czerwca 2009

jaka epoka?


Nieliczne chwile spokoju przeplatające się z innymi mniej czy bardziej złudnymi...Ostatnie oderwanie to listopadowe zaśnięcie pod obrazem świata do którego mogłem jeszcze niedawno zajrzeć,w którym jesienna atmosfera niewykluczała obecności wiosennych badaczy lecęcych nad bezkresnymi połaciami lodu...Te wszystkie dążenia do możliwości-niemożliwości oraz wizja przyszłości jako długiej,niezanej drogi prowadzącej do rozstajów.
Przewidywalność z której zawsze sobie kpił Czarny Demon,przewidywalność o której marzą maklerzy,przewidywalność,której się nie spodziewa (...) ,a uderza niczym wielki szkwał....
Lipiec,sierpień,10,11,12 to takie proste...czarne niebo już nad nami.

I nagle jest się w takim miejscu ,gdzie istnieją tylko nieliczne powinności które trzeba uznać za przyszłość.Nieliczne powinności,które dzięki swej ograniczoności są z góry skazane na lekceważenie...gdzież ta różnorodność,w której poznawanie nie granicza się do kilku smaków?!
Gdzie ten smutek staranny?Gdzie to szaleństwo nienaganne?!Gdzie te ucieczki ciche?Gdzież te wyprawy wielkie?!Gdzież ta Gloria na szczytach???!!!

Jałowość umysłowa połączona z biernością działania jest niewypowiedzianym powolnym unicestwianiem 20 lat.
Smutne sto lat!

Michał.


poniedziałek, 18 maja 2009

Kżu

Czasami pory dnia nie mają różnicy,czasami obowiązki nie są czymś co trzeba brać pod uwagę,tu i w najbliższej ,ograniczającej się do jutra przyszłości.Czasami dwóch młodych (zaledwie 13-15 letnich) chłopaków może  zainspirować do czegoś innego niż tylko przeskakiwaniu  od treści do treści.
Każdy powód jest dobry do ucieczki od rzeczywistości,ucieczki,której tak wszyscy pragną.

My również się tym trudnimy,oczekujemy jakiegoś wybawienia od codzienności nauki oraz narzuconych powinności.Co ciekawe znajdujemy się w takim świecie,gdzie pora śniadania może być kolacją,bądź (co bardziej powszedniejsze) nieocknięciem z fazy przejściowej pomiędzy dniem a nocą.

Godziny spędzone przy wspólnym piciu herbaty przerywane zdawkową wymianą myśl.Myśli mniej lub bardziej istotnych,odwołujących się pośrednio i bezpośrednio do naszej nowej fascynacji.I jedno pytanie: czy wyjdzie? Oby.Wyżyna Podolska i Pełtew czeka.

pozdrawiam,

Michał.

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Kwiaty w wazonie.

Ileż to było mowy o nowym i niezwykłym.Ileż rozważań o miejscach i czasie.Nikt się jednak nie spodziewał dwóch intruzów,kótrzy z niegdysiejszej udręki uczynią dzisiejszą tęsknotę do 'normalności'...
Nigdy nie sprzyjałem chaosowi.Nie sprzyjam do tej pory,jednak domagam się jego powrotu.To co zastałem na początku kwietnia,było niczym zderze dwóch biegunów (Północ-południe???),dwóch kultur( Północ-południe).
W ciągu zaledwie paru dni zdążyłem się trzykrotnie przeprowadzić nie ruszając się z miejsca.I wcale nie byłem na herbatce u Kapelusznika.
Nieoczekiwana zamiana miejsc.Nieoczekiwane pobojowisko.Nowość nieoczekiwana.
 
Nadzieja nadejdzie wraz z końcem maja.I może kwiaty w wazonie będą piły wodę.Może.

Pozdrawiam,

Michał.

środa, 4 marca 2009

Godzina dla Ziemi.

Godzina dla Ziemi, 
28 marca o 20.30 wyłączamy wszystkie światła,na chwilę (chociaż).

środa, 25 lutego 2009

już luty

I ponownie po dłuższej przerwie udaje mi się zostawić po sobie ślad.Trudno mi się tu skupić,podjąć jakieś działanie.
Niestety,chyba będzie dłużej trwało niż wcześniej przewidywałem...pogodzić się z miejscem to nie to samo co się z nim oswoić,polubić je.Jest to proces niewątpliwie bardziej czasochłonny niż odwiedziny za ścianą czy zrobienie kawy.Nie jestem do końca przekonany czy w ogóle to uda mi się.Tu.Coraz więcej wątpliwości...Klausury i ta stagnacja myśli,uśpienie organizmu...

Kiedyś wszystko było takie proste,takie piękne,a przez swą nierealność takie realne...

i stało się... rzeczywistość (4,70) sprowadziła marzenia na ziemię.Przyszłość jak zwykle niepewna.

Żyjmy zatem chwilą.

pozdrawiam,

Michał